UpperCase_7_www
12.07.2022

Zarzut potrącenia w sprawach frankowych, czyli jak banki próbują zjeść ciastko i mieć ciastko.

Wyroki stwierdzające nieważność umów kredytowych powiązanych z walutą CHF są obecnie masowo wydawane przez sądy. Szacuje się, że kredytobiorcy wygrywają nawet 98% spraw. Banki przechodzą więc do kontrofensywy i wytaczają swoje powództwa o zapłatę, a także sięgają po szczególne środki obronne, jak zarzut potrącenia. Sposób zgłaszania tego zarzutu i jego zasadność budzą jednak poważne wątpliwości.

Czym jest potrącenie?

Potrącenie to instytucja prawa cywilnego uregulowana w przepisach art. 498 – 505 k.c., której celem jest wzajemne umorzenie dwóch przeciwstawnych wierzytelności o tożsamym charakterze. Chodzi tu o sytuację, gdy dwie osoby jednocześnie są dla siebie dłużnikami i wierzycielami. Jeśli potrącamy swoją wierzytelność na kwotę 1000 zł z wierzytelnością przysługującą innej osobie wobec nas na kwotę 700 zł, wówczas osoba ta zobowiązana jest zwrócić nam jeszcze 300 zł, zaś nasz dług wobec tej osoby przestaje istnieć. Potrącenia dokonuje się przez oświadczenie złożone drugiej stronie, które ma moc wsteczną od chwili, kiedy potrącenie stało się możliwe.

Co szczególnie istotne, wierzytelność przedstawiana do potrącenia musi być wymagalna, co oznacza taki stan rzeczy, w którym powstaje możliwość żądania od dłużnika, by spełnił on świadczenie. Wymagalność następuje z reguły z upływem terminu do spełnienia świadczenia, czyli dnia następnego po tym, kiedy dłużnik miał świadczyć.

Dlaczego bank zgłasza zarzut potrącenia?

Podniesienie zarzutu potrącenia w sprawie frankowej ma na celu doprowadzenie do oddalenia roszczeń kredytobiorcy w całości lub części. Gdy bank podnosi taki zarzut, a sąd stwierdza nieważność umowy, może to spowodować nieuwzględnienie powództwa klienta o zapłatę, a dodatkowo obciążenie go kosztami procesu. Bank dokonując skutecznie potrącenia w sprawie z powództwa kredytobiorcy, nie musi też wytaczać osobnego pozwu przeciwko klientowi o zwrot swojego świadczenia nienależnego. W efekcie, bank osiąga taki skutek, jak gdyby w sprawie została zastosowana teoria salda – wykluczona przecież przez Sąd Najwyższy w uchwałach z dnia 16 lutego 2021 r. (III CZP 11/20) i z dnia 7 maja 2021 r. (III CZP 6/21).

Potrącenie jako uznanie długu.

W orzecznictwie powszechnie przyjmuje się, że złożenie drugiej stronie oświadczenia o potrąceniu zawiera w sobie uznanie długu – wierzytelności pasywnej, co skutkuje m.in. przerwaniem biegu terminu przedawnienia na podstawie art. 123 § 1 pkt 2 KC. Wydawać by się więc mogło, że jeśli bank składa takie oświadczenie w toku procesu o ustalenie nieważności umowy kredytu, wywiesza tym samym białą flagę i przyznaje, że umowa faktycznie jest nieważna. Bank potrąca bowiem z wierzytelnością kredytobiorcy o zwrot wszystkich rat uiszczonych nienależnie na poczet umowy swoją wierzytelność o zwrot udostępnionego kredytobiorcy kapitału kredytu, a nierzadko także o wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. W rzeczywistości sytuacja nie jest jednak tak oczywista z uwagi na sposób formułowania przez banki zarzutu potrącenia.

Skuteczność ewentualnego potrącenia.

Bank w procesie przeciwko kredytobiorcy nie może jednocześnie wskazywać, że umowa jest ważna – tzn. nie zawiera klauzul abuzywnych i nie narusza ustawowej konstrukcji kredytu, a z drugiej strony domagać się od klienta zwrotu świadczeń spełnionych na poczet tej umowy. Dlatego zarzut potrącenia podnosi w sposób ewentualny, a nie definitywny, czyli „na wypadek uznania przez sąd, że umowa jest nieważna”.

Aktualnie orzecznictwo uznaje taką konstrukcję za dopuszczalną (tak na przykład wyroki SN z dnia 5 października 2018 r., I CSK 629/17 czy z dnia 9 maja 2019 r., I CSK 243/18), o ile jednak podniesienie zarzutu potrącenia w sposób ewentualny jest dopuszczalne, złożenie materialnoprawnego oświadczenia o potrąceniu już niekoniecznie. Trzeba bowiem pamiętać, że potrącenie ma dwojaki charakter – materialnoprawny oraz procesowy. Materialnoprawne oświadczenie o potrąceniu stanowi jednostronną czynność prawną o charakterze kształtującym, stanowiącą oświadczenie woli danej osoby. Nie może być składane pod warunkiem, tylko wyrażać wolę umorzenia wierzytelności w sposób ostateczny (tak np. wyrok SA w Poznaniu z dnia 13 czerwca 2013 r., I ACa 439/13, por. też wyrok SA w Katowicach z dnia 4 grudnia 2018 r., V AGa 631/18). Musi też być poprzedzone definitywnym wezwaniem dłużnika do zapłaty – tak, by postawić roszczenie w stan wymagalności.

Podnosząc zarzut potrącenia bank musi zatem udowodnić zasadność objętego nim roszczenia, w tym zwłaszcza jego podstawę faktyczną. Wykazanie zasadności roszczenia o zwrot kapitału kredytu wymaga zaś powołania się na nieważność umowy, a tym samym pośrednio złożenia przez bank oświadczenia wiedzy o przysługującej kredytobiorcy wierzytelności. Trudno doprawdy uznać za skuteczne i faktycznie stawiające roszczenie banku w stan wymagalności takie pismo, w którym bank wzywa kredytobiorcę do zapłaty, ale zarazem twierdzi, że umowa jest ważna. Jak wskazał bowiem Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 9 kwietnia 2015 roku (sygn. akt: VI ACa 1816/13): „podniesienie zarzutu potrącenia wymaga uprzedniego bądź jednoczesnego złożenia oświadczenia woli o potrąceniu, chociażby w sposób dorozumiany. Nie jest natomiast skuteczne złożenie oświadczenia woli o potrąceniu w sposób ewentualny (…) Podmiot zatem, który korzysta z takiej formy wygaśnięcia zobowiązania, powodując skutki tożsame z zapłatą, musi swoją świadomością i wolą obejmować oraz akceptować fakt istnienia przeciwko niemu wierzytelności wzajemnej.”

W praktyce zatem bank występujący w charakterze pozwanego musi opowiedzieć się albo za ważnością umowy, albo przyznać, że umowa jest nieważna, podnosząc definitywnie (a nie warunkowo) zarzut potrącenia. Pośrednie rozwiązania nie mogą być uznane za prawnie skuteczne. Co więcej, jeśli bank chce powołać się na potrącenie, musi dokonać tego w ściśle określonym terminie wynikającym z art. 203(1) k.p.c.

Czy bank ma jakiś termin?

Zgodnie z art. 203(1) k.p.c.  pozwany może podnieść zarzut potrącenia nie później niż przy wdaniu się w spór co do istoty sprawy albo w terminie dwóch tygodni od dnia, gdy jego wierzytelność stała się wymagalna. Tymczasem w praktyce banki podnoszą ten zarzut najczęściej dopiero u schyłku procesu, po przegranej w I instancji, gdy realnie obawiają się prawomocnego stwierdzenia nieważności umowy. Zgłoszenie zarzutu potrącenia na tym etapie uznać należy za spóźnione. Celem regulacji z art. 203(1) k.p.c. jest bowiem koncentracja materiału dowodowego i ograniczenia możliwości pozwanego na gruncie przedłużania postępowania.

Odnosząc się zaś do kwestii podniesienia zarzutu potrącenia w terminie dwóch tygodni od dnia postawienia roszczenia w stan wymagalności, bank może nie zdążyć tego zrobić przed zamknięciem rozprawy. Nie sposób bowiem połączyć w jednym piśmie postawienia zobowiązania w stan wymagalności poprzez wezwanie do jego spełnienia z dokonaniem jego potrącenia. Jeśli zostanie to dokonane razem, w chwili składania oświadczenia o potrąceniu nie nadejdzie jeszcze termin spełnienia świadczenia, a więc wierzytelność nie będzie wymagalna. Z kolei jeśli bank najpierw wezwie, a potem potrąci, utraci element zaskoczenia i narazi się na kontrargumentację kredytobiorcy w przedmiocie niewłaściwego uznania roszczenia.

Potrącenie jako nadużycie prawa procesowego.

Uwzględniając powyższe sprzeczności w oświadczeniach banków, podniesienie zarzutu potrącenia można też potraktować jako nadużycie prawa procesowego. W myśl bowiem art. 4(1) k.p.c., z uprawnienia przewidzianego w przepisach postępowania stronom i uczestnikom postępowania nie wolno czynić użytku niezgodnego z celem, dla którego je ustanowiono. Nie wytrzymuje zaś krytyki strategia banku, w której jednocześnie argumentuje on, że umowa jest ważna, jeśli chodzi o roszczenie kredytobiorcy, ale nieważna, jeśli chodzi o obowiązek zwrotu wypłaconego kapitału kredytu.

Nadużycie prawa procesowego wyraża się też w motywacji, jaką kieruje się bank podnosząc zarzut potrącenia. Jego wyłącznym celem jest bowiem zabezpieczenie się przed negatywnymi skutkami wyroku ustalającego nieważność umowy i zasądzającego zwrot świadczenia nienależnego na rzecz kredytobiorcy. Bank nie ma realnej chęci umorzenia wzajemnych wierzytelności z klientem, lecz chce tylko zapobiec przedawnieniu swoich roszczeń.

Podsumowanie

Podsumowując, zarzut potrącenia podnoszony masowo przez banki w sprawach frankowych trudno zakwalifikować inaczej jak próbę ratowania się przed ekonomicznymi skutkami nieważności umowy kredytu przy wykorzystaniu instrumentu prawa cywilnego przeznaczonego do innych celów. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka – bank nie może jednocześnie kwestionować istnienia roszczenia powoda, a na wypadek, gdyby sąd uznał to roszczenie za udowodnione, dokonywać potrącenia. Jest to działanie wewnętrznie sprzeczne i nieskuteczne.

Szczęśliwie na chwilę obecną zarzut potrącenia rzadko spotyka się z aprobatą sądów powszechnych i zdecydowana większość wyroków w sprawach frankowych obejmuje zasądzenie na rzecz kredytobiorcy całości świadczenia nienależnego.

Katarzyna-Krych_470x470_4
Masz podobny problem?
Znajdźmy razem rozwiązanie.
Używamy plików cookies w celach analitycznych, marketingowych i społecznościowych. Możesz określić w przeglądarce warunki przechowywania i dostępu do cookies. Szczegóły: polityka prywatności.